Techniki dramowe: Karty ról część III

Wyobraź sobie scenę w teatrze, próba generalna. Teraz zobacz osobę przygotowującą się do wejścia na scenę.
Trzyma w rękach długi opis roli, którą ma zamiar odegrać, czyta go ostatni raz.

[masz to?]

Wchodzi.
Wypełnia rolę i scenę swoją twórczością, doświadczeniami kreuje postać w charakterystyczny sposób..
Chwilę później, brawa i kurtyna opada.

Wyobraź sobie salę, taką na której czasami bywasz albo prowadzisz warsztaty,
na tej sali w odległości metra stoi naprzeciwko siebie dwanaście osób, czytają coś z kartki.
Te kartki, to karty ról.
W tym momencie, osoby już wiedzą, kim są, ile mają lat, jak mają na imię, jaki mają status społeczny, w jakiej sytuacji się znajdują, mogą znać swoje intencje, wiedzieć kim jest osoba stojąca naprzeciwko.
Czas na czytanie właśnie minął.

[masz to?]

Mówisz: zastygnijcie w stopklatce/fotografii/pomniku (następne posty będą mówiły czym są pomniki, fotografie, stopklatki) który będzie improwizacją tego co teraz przeczytaliście,
może być to stosunek do drugiej osoby, może to być pomnik relacji, intencji, obaw.

Masz teraz wszystkie osoby „zamrożone”.

Podajesz drugą instrukcję:
Jak skończę polecenie odliczę od 3 do 1 i na słowo, start zaczniecie, wejdziecie w rolę osób które zostały wam właśnie przedstawione w kartach ról, będziecie je eksplorować w bezpiecznym płaszczu roli,
pamiętajcie, że nikt was nie ocenia, a waszym zadaniem jest poeksperymentować sobie, jeżeli uważasz, że to dla Ciebie ok możesz wejść, powiedzieć, zapytać o coś, co do tej pory nigdy nie chciało Ci przejść przez gardło.
Możesz zareagować, tak jak nigdy nie reagowałeś/aś.
Czas na to ćwiczenie to pięć minut.

Po pięciu minutach klasnę, powiem stop, wtedy podajcie sobie ręce i przedstawcie się swoimi prawdziwymi imionami,
a osoba z twojej pary niech to imię powtórzy, gotowi?
Trzy, Dwa, Jeden, Start.

Teraz Drogi czytelniku/czytelniczko, wskoczymy na metapoziom
Sprawdźmy co się dzieje na scenie i w sali, poszukajmy różnic.

[masz je?]

Jeżeli tak, to najprawdopodobniej właśnie widzisz sens dramy.
W naszej wyobrażonej sali osoby uczestniczące, nie odgrywają ról,
oni w nie wchodzą, eksplorując świat.
Nie ma jurorów, publiczności, zdolności aktorskich. Jest rozwój, który staje się tym większy, im większe zaangażowanie osób uczestniczących.
Idąc dalej im większe zaangażowanie, tym więcej rzeczy do przepracowania.

Augusto Boal stwierdził, a przynajmniej, ta myśl jest mu przypisana „Nieważne, że działanie jest fikcyjne, ważne, że to działanie”.

W Dramie prawie wszystko jest „tak jakby”.
Mózg nie łapie znacznej różnicy między tym co się dzieje w płaszczu roli i bez niego, nasze działania odbiera tak samo. I na tym m.in. opiera się skuteczność dramy.

Następny post już wkrótce.
Zapraszam serdecznie,
Michał Maciejak – Trener Dramy